Wracamy do nich

Z natury jestem romantyczką lubię wracać do raz rozpoczętych historii. Dlatego też gdy dowiedziałam się, że jest dostępna kolejna część Cola, wiedziałam, że musi wpaść ona w moje ręce. Trochę to trwało ale w końcu udało mi się przeczytać Cole.Tom 2. Tylko dla Ciebie Vi Keeland. I wiecie co ? było to najlepsze co mi się w tym tygodniu przytrafiło.

Spełnienie marzeń? Na pewno?

Pierwsza część Cola opowiadała to tym jak Sydney i Cole się  poznali i jak walczyli ze sobą, bo nie wiedzieli czego chcą. W drugiej części już wiemy, że zdecydowali dać sobie szansę i próbują zbudować trwały i solidy związek. Nie będzie to proste bo na samym początku pojawił się dość duży problem. Sydney dostała propozycję pracy marzeń, czyli wyjeżdża w trasę koncertową po Europie z bardzo znanym zespołem. Sam wyjazd nie jest niczym zły. Gorzej jest, że w tym zespole gra chłopak, który jest nią poważnie zainteresowany, i który spróbuje wykorzystać ten wyjazd by dziewczynę zdobyć. Cole, ten zaborczy, zazdrosny facet zrobi wszystko by do tego nie dopuścić. Między ukochanymi dochodzi to wielu nieporozumień. Pojawiają się sytuacje, które wstrząsną obojgiem bohaterów. Czy wyjdą z tego obronną ręką? Czy nadal będą razem? Ja już to wiem a Wy nie !

Vi Keeland nie zawodzi. Jej książki są zawsze tak samo dobre i za to ją kocham. Jej książki biorę w ciemno. Książka jest dobrze napisana, choć przyznam, że trochę bałam się tej kontynuacji. Zastanawiałam się czy da radę pociągnąć dalej wątek tego związku. Na szczęście moje obawy okazały się być niepotrzebne.  Jest kilka naprawdę świetnie napisanych scen erotycznych. Bohaterowie są ok. Sydney mogłaby czasami tupnąć nogą i nie być taka uległa wobec Cola ale ok. Jestem w stanie jej to wybaczyć. Pojawiają się nowi bohaterowie. Ci dobrzy i źli. Fajnie, gdyż oni nadają całej tej opowieści smaku. Szczególnie polubiłam przyjaciółkę Sydney i żałuję, że nie ma jej w książce więcej. Kto wie, może autorka napisze o niej osobną opowieść? Byłoby co czytać. Co mogę powiedzieć o Colu? Jest taki, jakim go lubię najbardziej. Seksowny, uparty i ma charyzmę, która przyciąga do niego kobiety. Oczywiście czasami mógłby okazać trochę więcej uczuć, ale jest to wada, którą jestem w stanie mu wybaczyć.

Za oknem pada deszcz. Jest szaro buro i ponuro. Ta książka jest jak promyk słońca, którego nam w takie dni brakuje. Wszystkie fanki pani Keenad będą zachwycone i będą chciały jej więcej. Romantyczna, pełna energii i wewnętrznego ciepła. Taka jest ta książka. Powiem Wam, że ja ją polecam i uważam, że takimi książkami trzeba się dzielić. Dajcie ją mamie, przyjaciółce lub siostrze. Niech i one poczują jej energię. Jestem pewna, że Wam za nią podziękują.

Czarna kawa najlepsza na wszystko

Wiem, że Karolina Wilczyńska napisała już kilkanaście powieści, które są bardzo popularne wśród kobiet. Nie wiem za to dlaczego dopiero teraz jej książka Życie na zamówienie, czyli espresso z cukrem trafiła w moje ręce. Powinnam się cieszyć, że lepiej późno niż wcale prawda?

Przypadek czy zrządzenie losu?

Opowiem Wam pewną historię. Była sobie dziewczyna. Miała na imię Miłka. Ładnie prawa? Mi się też podoba. Miłka razem z rodzicami prowadzi pensjonat Busko -Zdroju. Każdy dzień mija jej na dbaniu o to by kuracjusze mieli wszystko co jest im potrzebne. Pewnego dnia okazuje się, że babcia Miłki jest umierająca. Już sama ta informacja sprawia, że Miłce brakuje tchu w płucach. Robi się jeszcze gorzej, gdyż babcia przez śmiercią wyjawia wnuczce długo skrywaną tajemnicę, która sprawia, że dziewczynie świat się zawala. Pod wpływem silnych emocji wyjeżdża ona z rodzinnej miejscowości do Kielc. W tym mieście kiedyś studiowała i tam postanawia rozpocząć życie na nowo. Nie ma tam nic, ani mieszkania ani pracy, ale nie poddaje się. Walczy.

Pewnego dnia Miłka zrządzeniem losu trafia do Kawiarenki za rogiem. Pracuje tu trochę zbyt zapatrzona w siebie Paulina i Remek, który nie jest mistrzem konwersacji. Miejsce wydaje jej się bardzo urokliwe więc postanawia wypić w nim herbatę jaśminową. Do stolika obok przysiada się Wera, starsza pani, która okazuje się być wróżką. To ona jest pierwszą osobą w Kielcach, która służy Miłce radą i dobrym słowem. Bardzo się naszej bohaterce w tej kawiarence podoba więc postanawia w  niej zostać. Jakie będą tego konsekwencje? Czy wszystko będzie miało swój happy end? I co takiego powiedziała jej babcia, że zdecydowała się na tak radykalny krok?

Na pierwszy rzut oka książka jakich wiele. Zwykła dziewczyna, nie zwykła tajemnica i zmiana życia. Ale nie, bo nasza bohaterka ma też pasażera na gapę, czyli Rafała. A Rafał jest jej prześladowcą, czyli facetem, którego nie lubimy od początku powieści. Dowiadujemy się, jak ciężko jest żyć gdy jakaś osoba cały czas chce być przy nas, mimo, że my jej nie chcemy.

Jest to dobra książka obyczajowa, która zaserwuje czytelnikowi uczucia takie jak radość, śmiech, rozpacz, bezsilność i bezradność. Czyta się ją bardzo przyjemnie. Główna bohaterka to dziewczyna, której nie da się nie lubić. Szczerze powiedziawszy to chciałabym mieć taką przyjaciółkę. Autorka książkę kończy w ciekawym momencie. Nie rozwiązuje wszystkich spraw, a to oznacza, że będzie kolejna część opowieści o MIłce. Już się cieszę i nie mogę się doczekać by znowu wypić herbatę jaśminową w Kawiarence za rogiem. Może usiądziecie ze mną przy stoliku?

Delikatne dziecko ?

Ja nie lubię się bać więc zawsze unikałam powieści, przy których cierpnie skóra. Sama nie potrafię wytłumaczyć dlaczego sięgnęłam po książę Czarownice nie płoną Jenny Blackhurst. W tej książce wszystko jest mroczne. Nawet okładka. Ja do tej pory czuje tą gęstą atmosferę jaka jest wokół głównej bohaterki.

Tajemnicze dziecko.

Imogen jest psychoterapeutką. Przez dłuższy okres z mężem mieszkała w Londynie. Teraz przeprowadza się do swojego rodzinnego miasteczka by zacząć wszystko od nowa. W miasteczku od razu poznaje Ellie. Jest to jedenastoletnia dziewczynka, która w tragicznym pożarze straciła całą rodzinę i obecnie mieszka w rodzinie zastępczej. Całe miasteczko bardzo boi się tej dziewczynki i uważa, że ona jest sprawczynią wszystkich nieszczęść jakie spadają na tą miejscowość.A trzeba przyznać, że dziwne sytuacje zdarzają się zawsze tak gdzie przebywa Ellie. Nazywają ją czarownicą. Imogen nie wierzy w te wszystkie pomówienia i staje w obronie dziecka. Chce jej pomóc w zaadaptowaniu się w nowej sytuacji. Angażuje się bardzo w to zadanie a to może się okazać niebezpieczne dla niej. Co się wydarzy? Czy ta mała dziewczynka na prawdę ma w sobie złe moce? Czy jest ona zdolna do skrzywdzenia innych, czy to może tylko ludzka zawiść? Przeczytacie to się dowiecie, a prawda może Was przerazić.

 Książka jest dobrze napisana. Czyta się ją przyjemnie, pewnie dlatego, że rozdziały nie są długie. Dziwne napięcie towarzyszy czytelnikowi od pierwszych zdań. W wielu momentach miałam ciarki na plecach. Moje podejście do Ellie było bardzo zmienne. Na początku myślałam, że jest to tylko biedne dziecko, które nie potrafi się odnaleźć w społeczności po utracie rodziców. Później zaczęłam patrzeć na nią z lekką obawą, że może jednak coś jest z nią nie tak. Może ona naprawdę jest niebezpieczna?

Jeżeli lubicie książki Stephena Kinga to książka Czarownice nie płoną będzie dla Was idealna. W niej znajdziecie wszystko co powinno być w dobrym thrillerze czyli tajemnicę, strach, atmosferę grozy. Ja uważam, że jest ona dla mnie za straszna. Po jej przeczytaniu nie mogłam zasnąć, a gdy mi się już to udało to  miałam okropne sny. Jednego jestem pewna a mianowicie, że jeżeli jeszcze kiedykoliwek najdzie mnie ochota na przeczytanie książki Jenny Blackhurst to będę ją zawsze czytała w dzień. Tylko wtedy będę czuła się bezpiecznie i komfortowo. Mimo tego, że unikam takich powieści to muszę przyznać, że ze spokojnym sumieniem mogą ją Wam wszystkim zarekomendować jako bardzo dobrą pozycję do przeczytania. A to czy to zrobicie to zależy już całkowicie od Was. To co zrobicie? Staniecie oko w oko z Ellie?